Często, gdy znajduję się po przeciwnej stronie drzwi tarasowych niż kociaki, słyszę drapanie w szybę. Przeważnie w ten sposób komunikują domownikom, że chcą już wejść do domu po spacerze. Tym razem jednak Dudek okazywał wielkie niezadowolenie, że został w domu, a Fifi biega po ogródku. Ostatnio Fifi z Dudkiem mijają się w wejściu, bo gdy jedno wraca z ogródka do domu, drugie wychodzi. Tak właśnie wygląda typowy koci poranek. Miska z karmą, kilka kółek wokół domu, a później wygodne miejsce do leniuchowania.
(więcej…)
Archive: ‘Koty | Cats’
Fifi i Duduś | Pets & Animals | typowy koci poranek.
poniedziałek, Kwiecień 4th, 2011Rudzielce dwa | tytuł roboczy | kolor ma znaczenie.
poniedziałek, Maj 3rd, 2010Jakiś czas temu przy okazji zdjęć kociaków zapowiadałem, że zaprezentuję mojego najstarszego rudzielca. Zawsze zresztą mówię, że mam słabość do “rudych”, ale nie zawsze dodaje, że do kotów i samochodów. Mój pierwszy rudy tygrys ma już 14 lat ale nadal dzielnie się trzyma. Rdzy z daleka nie widać bo też jest ruda. I może dlatego że to auto rzeczywiście ma coś z kota, wszystkie moje kociaki uwielbiają nim jeździć. Poza tym stanowi idealna kryjówkę przed okolicznymi psami. Poza Dudkiem i Fifką nikt inny sie pod niego nie wślizgnie. Najdłuższa trasa na jakiej miał okazję do tej pory się sprawdzić, to: Ciechocinek (Polska) – Split, Makarska (Chorwacja) – Wenecja (Włochy) – Ciechocinek. Łącznie ponad 3500km w dwa tygodnie.



Dudi i Fifi | ruda miłość |
niedziela, Marzec 28th, 2010Ostatnio znalazł mnie pewien blog. Rudomi. A właściwie powinienem napisać, że jego właścicielka. Wszystkim miłośnikom rudzielców polecam zerknąć do Ryśka i Marchewki. Nie będziecie żałować. A mnie to wirtualne spotkanie zainspirowało, żeby zrobić kilka nowych zdjęć swoim kociakom. Zaraz po świętach rusza sezon ślubny, wiec postanowiłem w ramach ćwiczeń pobiegać z aparatem za Dudkiem i Fifką. Dodam jeszcze, że rudzielce strasznie uzależniają. Zresztą moja miłość do “rudego” pojawiła się jeszcze zanim w naszym domu zamieszkał pierwszy kot. Tamten rudy tygrys ma już 14 lat, ale o nim będzie inny wpis. Tym razem Dudka i Fifkę przyłapałem w kuchni i w łazience. Żeby choć na chwile je unieruchomić musiałem użyć “rybnej” przynęty.



A gdyby ktoś chciał zobaczyć jak Dudek i Fifi wyglądali jeszcze kilka miesięcy temu, oraz prześledzić historię naszych kociaków zapraszam do kocich wpisów.
Kociaki {Fifi i Duduś}.
poniedziałek, Styczeń 4th, 2010Jakiś czas temu mieliście już okazję poznać Fifi. Dawno nie było jej zdjęć na blogu i pora to nadrobić. Ponieważ Duduś nie odstępuje jej prawie na krok, a Fifi często mu matkuje na zdjęciach są razem. Niebieskie oczy Dudka zmieniły juz kolor i są teraz brązowe. Za to oczy Fifi zdecydowanie żółte.




Rudi i Dudi {dwa małe szczęścia}.
poniedziałek, Grudzień 28th, 2009




Mam nadzieje, że większość z Was ogląda tylko ładne zdjęcia i nie czyta wszystkich wpisów na blogu. Ten nie będzie niestety o sprawach miłych i przyjemnych. Jest dla nas formą pamiątki i pożegnania. Dwa małe szczęścia pojawiły się u nas 21.10.2009 miały dopiero miesiąc, bo urodziły się 24.09.2009. Od początku musieliśmy walczyć o ich życie. I kiedy myśleliśmy, że się udało, że wszystko będzie dobrze, kiedy dwa małe urwisy dawały nam tyle radości, nagle i niespodziewanie jeden nas opuścił. Ruduś był z nami zaledwie dwa miesiące, ale nie zapomnimy o nim nigdy. W tym czasie 14 razy odwiedził Klinikę Weterynaryjna, niestety ostatnim razem 26.12.2009 za późno, i nie udało mu się pomóc.
Mając świadomość, że wszyscy jesteśmy tu tylko na chwilę, jedni na 4chwile inni na trochę dłużej, nie możemy zapominać, co w życiu jest najważniejsze, i czerpać radość z każdej chwili.

Słodkich snów nasz mały przyjacielu. Nigdy o tobie nie zapomnimy. Brat do dziś szuka cię po całym domu i tęskni za tobą.
Rudi i Dudi – kocia ferajna.
wtorek, Listopad 3rd, 2009Nadal jesteśmy niepocieszeni po stracie naszego kota Rudolfa, ale los sprawił, ze oprócz Fifi, którą przygarnęliśmy tuż przed wypadkiem Rudiego, mamy kolejne dwa rude maleństwa. Ruduś i Duduś są u nas od 21.10.2009 i trafiły do nas mając około 4tygodni. Pomimo, że kociaki były w dobry stanie, kiedy je braliśmy, prawdopodobnie rozwijała się już u nich jakaś infekcja, do tego zmiana miejsca i rozłąka z matką sprawiły, że niezbędna była ponad tygodniowa opieka weterynaryjna i leczenie. W tym miejscu chcemy podziękować całemu personelowi Kliniki Weterynaryjnej z Torunia ul. Kościuszki. Dzięki ich troskliwej opiece i sercu, które dają zwierzętom, Ruduś i Duduś wyzdrowieli. A opieka i leczenie maluchów mających mniej niż 5 tygodni i ważących niecałe 400g nie była prosta. Już samo założenie wenflonów w tak małych łapkach było nie lada wyczynem. W krytycznym momencie maluchy ważyły mniej niż 300g, jednak teraz są już zdrowe i znów radośnie razem baraszkują po mieszkaniu. Poniżej kilka kadrów z pierwszych dni maluchów w naszym domu i kilka z leczenia. Są niesamowite i ich zdjęcia nie raz trafią jeszcze na blog.









4moments – Rudi i spółka.
poniedziałek, Październik 19th, 2009Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeśli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla Ciebie jedyny na świecie(…) Mały Książe, Antoine de Saint Exupery.
Pewne chwile w życiu są bezcenne. 4moments nie było nazwą z przypadku. Była to nazwa przemyślana i osobista. Rudi był z nami tylko przez chwile, bo czym są 2 lata, kiedy mógł żyć jeszcze kilkanaście?! Był częścią naszej rodziny, naszej czwórki (4). Przygarnęliśmy go, gdy był mały i schorowany. Od samego początku dawał nam wiele radości i szczęścia. Był jednak kotem, który kochał wolność i tam był szczęśliwy. Teraz brakuje nam wstawania o 3 w nocy, żeby go nakarmić i wypuścić na dwór. Brakuje tych poranków, gdy stał przy drzwiach tarasowych i czekał, aż go wpuścimy do domu, śladów łap na parapecie, picia wody z bidetu, mruczenia, powitań gdy wracaliśmy do domu. Nawet zdjęcia ślubne, robione na trawie już nigdy nie będą takie same, bez małego rudego asystenta. Moglibyśmy tak wymieniać bez końca. Uwielbiał wszystkie kartony i pudełka, spał w walizce, szufladzie pod łóżkiem, pudełku od butów. Tyle chwil spędziliśmy razem i zawsze dawał nam radość.

Tak jak pewnego dnia przyszedł do nas mały na budowę i został częścią naszej rodziny, tak pewnego dnia wyszedł i już nie wrócił, bez zapowiedzi. Prawdopodobnie potrącił go samochód 50m od domu. Teraz śpi w kartonie na swoim ukochanym ogródku i nigdy już do nas nie zamiauczy. Żegnaj nasz mały przyjacielu – byłeś promykiem radości w naszym domu.
Fifi – nasza nowa lokatorka.
piątek, Październik 16th, 2009Fifi urodziła się 01.08.2009 ale u nas zamieszkała dopiero tydzień temu. Kotka była w kiepskim stanie, przez 3 dni nic nie jadła ani nie piła, i miała podawaną kroplówkę. Jak dojdzie do siebie pewnie będzie miała więcej rozbrykanych zdjęć. Na razie większość czasu spędza na kanapie, albo na fotelu. Cały dzień przesypia i jest karmiona ze strzykawki.



Pipi – przyjaciółka z Chorwacji.
środa, Lipiec 8th, 2009
Chorwacja powitała nas 30oC, chmurami, deszczem i małą Pipi. Ponieważ Pipi towarzyszyła nam od początku do końca naszego pobytu na Ciovo, i dawała nam uśmiech każdego dnia, zanim pojawi się relacja z całego wyjazdu, wpis poświęcony tylko Pipi.

Pipi przywitała nas przed naszym apartamentem. Wybiegła spod zaparkowanego auta i bardzo szybko znalazła się w naszym pokoju, na początku zajrzała do kuchni i oceniła nasze zapasy, które przywieźliśmy na tygodniowy pobyt w Chorwacji. Musiały jej się spodobać, bo później często zaglądała do naszej kuchni.

Zajęła strategiczne miejsce na kanapie w pobliżu laptopa i zaczęła się zabawa i wygłupy.

Idealnym miejscem na odpoczynek okazał się duży wiklinowy kosz i nasz mały podręczny koc z wielbłądziej wełny, który był bardzo ciepły.

Każda rzecz wzbudzała jej wielkie zainteresowanie i była pretekstem do zabawy: smycz z kluczami do auta, piłka, pasek od sukienki czy woreczek na magnezję.


Razem z juniorem grała na laptopie, i uwielbiała drapanie za uchem.

Gdyby nie fakt, że na stałe mieszkała po drugiej stronie ulicy i miała swojego małego właściciela, pewnie byśmy ją przygarnęli. Będziemy za tobą tęsknić Pipi!


