4moments

About 4moments

Gdy już opadną emocje, suknia z welonem trafi do skrzyni na strychu, przeczytasz już wszystkie kartki z życzeniami i wrócisz z podróży poślubnej. Pozostaną tylko obrączki i wspomnienia z Waszego wyjątkowego dnia. Wyjątkowe chwile zatrzymane w kadrach i przechowywane w pięknym albumie. Reportaż ślubny to zdjęcia pełne emocji, uczuć, radości, wzruszenia, łez szczęścia i miłości. Ważne by te chwile uchwycone zostały w sposób naturalny a zarazem wyjątkowy. Wykonuję reportaże ślubne, sesje plenerowe, sesje dziecięce, ciążowe, rodzinne, zdjęcia buduarowe, fotografie korporacyjne i biznesowe. Fotografuję w różnych zakątkach Polski: na Mazurach, nad morzem, w górach, wszędzie tam gdzie będziecie czuć się wyjątkowo. Główne miasta w jakich pracuję to: Toruń, Bydgoszcz, Trójmiasto, Poznań, Warszawa, Łódź, Kraków, Wrocław. Dojadę do Was gdzie tylko zechcecie i zrealizuje nawet najbardziej szalone pomysły na sesję ślubną. Serdecznie zapraszam do współpracy. mail: info@4moments.pl mobile: +48 695 742 724

Archive: ‘Filmoteka’



“Incepcja” – obudzić sie czy zasnąć? oto jest pytanie.

sobota, Lipiec 31st, 2010

Co jest rzeczywistością a co snem? Które życie jest bardziej prawdziwe? Christopher Nolan po raz kolejny stworzył film nowatorski i wskazujący nowe kierunki w kinie. Doskonały dla miłośników sensacji, dobrej akcji, zagadek i sf. Także muzyka, którą napisał Hans Zimmer doskonale tworzy klimat w tym filmie. A po obejrzeniu filmu każdy sam będzie mógł zdecydować: obudzić się czy zasnąć?

Remember Me | Twój na zawsze |.

wtorek, Lipiec 20th, 2010

„Cokolwiek w życiu robisz, nie ma większego znaczenia. Ale ważne jest, żeby to robić” .Film nie tylko dla miłośników “Zmierzchu” i Roberta Pattinsona. Porusza, zastanawia, zmusza do myślenia. Jest tez epizod o fotografii, niekoniecznie tej artystycznej, ale jakże istotnej w życiu każdego z nas. O tym filmie nie warto czytać, bo łatwo można trafić na spoiler, warto ten film zobaczyć i ocenić samemu.

Powrót Filmowej środy | Oskarowy zawrót głowy.

wtorek, Marzec 16th, 2010

Wiem, wiem oskary już dawno rozdane, a i ja od ostatniego wpisu filmowego obejrzałem sporo filmów, wśród nich także te, które walczyły o oskary, choć nie wszystkie.

Wyniki oskarów wzbudziły wiele kontrowersji, a każdy z nominowanych filmów miał zarówno swoich zagorzałych fanów jak i przeciwników. A przecież wybór akademii nie jest jedynym słusznym, nie mówi nam, który film ma się nam bardziej podobać, a który mniej. Wyznacza jednak pewne standardy i wskazuje, które filmy zasługują na obejrzenie. Kreuje je w oczach mas. O Avatarze wpis już był, przyszła teraz pora na zwycięzce oskarów “Hurt Locker”. Czy Hurt Locker jest poprawny politycznie, czy po czarnym prezydencie przyszedł czas na oskara dla kobiety reżysera? W końcu czy realistycznie oddaje klimat wojny? Dla tych co na tej właśnie wojnie byli podobno nie. A dla nas, którzy znamy wojnę tylko z filmów i dziennika TV? Wszyscy wpadliśmy w “Pułapkę wojny”. Czy nam się podoba czy nie jesteśmy trybikami w ogromnej maszynie, na szczęście myśleć jeszcze możemy. Fabuła w tym filmie, nie jest moim zdaniem najważniejsza, a raczej przesłanie jakie niesie. “Zgiełk bitwy może być zabójczym i potężnym uzależnieniem, wojna jest narkotykiem.” Chris Hedges. To jedno zdanie doskonale pokazuje nam o czym jest ten film. Czy był najlepszy i zasługiwał na tyle oskarów, nie wiem. Na pewno wart jest obejrzenia. A gdyby nie został wyróżniony mógłby pozostać niezauważony, chociażby jak “Droga do Guantanamo”, który był laureatem Srebrnego Niedźwiedzia na KFF w Berlinie. Zachęcam do obejrzenia także tego dzieła, bo czasem warto zobaczyć również druga stronę medalu.
Poza odwiecznymi konfliktami zbrojnymi człowiek ma jeszcze inne problemy i zmartwienia. I o tym jest kolejny film, który już jakiś czas temu można było zobaczyć bodajże w TVP2. “Czwarte piętro”. Wzruszający a momentami zabawny film o zmaganiu się z życiem. Mnie Hiszpańskie kino zauroczyło swoim klimatem, i to nie tylko w tym filmie. Ale dla takich filmów jak “La Zona” czy “GranatowyPrawieCzarny” bedzie osobny wpis. A żeby było multimedialnie – piosenka.

Poza ambitnym kinem oglądamy także od czasu do czasu filmy familijne. Bardzo chciałbym coś fajnego polecić do obejrzenia, jednak od czasu “Cars”-ów żaden film mnie nie zachwycił więc nie będę wymieniał tytułów. A o tych, które ostatnio widziałem wolałbym jak najszybciej zapomnieć. Dlatego kolejny już raz w DVD kręci się płyta z sympatycznymi Autami.

Arn. {“Templariusze. Miłość i Krew”, “Królestwo na krańcu drogi”}

czwartek, Styczeń 7th, 2010

71947282

Film poruszający, przejmujący i trzymający w napięciu do samego końca. Pomimo, że trwa prawie 5h wcale się nie nudzi i nie dłuży. Tak właśnie 5h. Niestety w polskich kinach wyświetlany jest mix z dwóch części trwający niewiele ponad 2h. To tak jakby ktoś “Trylogię” Sienkiewicza, zmieścił w dwóch odcinkach “Brzyduli”. Przecież to profanacja. Dlatego po obejrzeniu wersji kinowej, można mieć mieszane uczucia. Dla tych co lubią szybką akcję i dużo wątków pewnie wersja kinowa będzie odpowiednia. Dla tych co wolą delektować się tym filmem zdecydowanie odradzam wycieczkę do kina. Miejmy nadzieję, że wersja DVD będzie zawierała obie oryginalne części filmu.
Film ten jest porównywany do “Królestwa Niebieskiego” czy “Breveheart” i wcale im nie ustępuje. Brakowało mi ostatnio takiego filmu przy tych wszystkich superprodukcjach, które ostatnio pojawiały się w kinach. W tym filmie jest wszystko: miłość, zdrada, intrygi, namiętności i nawet ucieczka sprzed ołtarza, taki mini wątek ślubny. Historia nieprzewidywalna, bo nam nieznana. Do tego egzotyczne scenerie i piękna muzyka. Przy takim filmie można odpocząć i oderwać się od szarej rzeczywistości. Co do tytułu, to niewiele templariuszy, równie mało krwi, choć sceny batalistyczne niezłe, za to dużo miłości i wzruszeń.

Avatar {Niebiesko-skórzy indianie 3D}

poniedziałek, Grudzień 28th, 2009

73021982

Pomimo, iż film miał być rewolucją w kinie 3D, nie oczekiwałem niczego nadzwyczajnego, ani nie nastawiałem się przed jego obejrzeniem, żeby później się nie rozczarować. Efekty i świat stworzony w filmie mogą się podobać, wszystko jest dopracowane w najmniejszych szczegółach. Na dużym ekranie widoki zapierają dech. Nawet fabuła była niezła, choć konwencja znajoma i nie zaskakiwała. Tym razem to nie obcy pojawiają się na ziemi, tylko ludzie zawędrowali na inną planetę, choć i tak obca cywilizacja znów uczy się angielskiego. Na’vi uznani za prymitywnych są o wiele bardziej rozwinięci i uduchowieni niż ludzie. Zdaje się, ze na ziemi dawno temu, też żyła podobna rasa, różnili się tylko od bladych twarzy kolorem skóry, który w tym przypadku był czerwony a nie niebieski. Tak samo potrafili żyć w harmonii z matka ziemia i całym stworzeniem. Czuli więź z przyrodą i przodkami. Niestety im nie udało się przetrwać. Avatar to film na, który warto wybrać się do kina cała rodziną, bo jest to niezłe kino familijne. Gdyby ktoś miał wątpliwości zwiastuny były też na CartoonNetwork. My wybraliśmy się do kina całą trójką, tak samo jak na poprzedni film Jamesa Camerona “Titanic”, choć wtedy junior nie potrzebował jeszcze biletu aby wejść do kina, nie potrzebował nawet swojego własnego fotela w kinie. Wsłuchiwał się tylko w efekty dźwiękowe.
Jeden umysł i dwa ciała, miedzy którymi może się przemieszczać główny bohater … {po więcej zapraszam do kina}. Avatar to więcej niż “Matrix”, więcej niż “Surogaci” avatar to Twoje drugie “Ja”. Prawdziwe życie zaczyna się wtedy gdy zasypiasz.

Znamie Kaina a {Jarhead}.

poniedziałek, Grudzień 7th, 2009

7207893271082062Jedna wojna, ta sama pustynia, dwaj różni okupanci i dwa spojrzenia. Znamię Kaina miałem okazję obejrzeć niedawno. Jest to dramat wojenny, który porusza problemy młodych ludzi służących w wojsku. Niby nie pierwszy i nie ostatni film o takiej tematyce a jednak… Wojna to nie gloria i chwała, wojna to brutalny biznes, warto to sobie uświadomić. Pomimo, że nie do końca został wykorzystany potencjał jaki dawał poruszany temat to film oceniam jako bardzo dobry., W końcu w tym filmie nie chodzi o efekty specjalne i fajerwerki. Więcej tu dylematów, psychologii i tragizmu. Zupełnie inny obraz wojny w Iraku mamy w “Jarhead”. Widać że to inna wojna, inne problemy, a do tego wiele absurdalnych sytuacji. Oba filmy specyficzne , dlatego nie każdemu przypadną do gustu. Tak się składa, że na “Jarhead” widziałem wiele osób wychodzących w trakcie seansu z sali, zresztą tak samo było na “3 Pogrzebach Melquiadesa Estrady”. Akurat te filmy widziałem w stolicy, i może ludzie po prostu pomylili sale? U nas na prowincji w kinie jest tylko jedna sala, więc o takich pomyłkach nie może być mowy:-) no i kronikę filmowa puszczają zamiast reklam, ale to tajemnica.

Chłopiec z Latawcem {Kite Runner}.

środa, Listopad 18th, 2009

71709542To właśnie ten film ostatnio często wspominam. Może za sprawą historii, która opowiadał, a może za sprawą dość nietypowych okoliczności, w których go oglądałem. Półtora roku temu w Wielkanocny świąteczny poranek wybraliśmy sie do kina na “Chłopca z latawcem”. Oprócz nas jeszcze tylko dwie osoby wpadły na ten sam pomysł, więc wielka sala kinowa była prawie pusta. Oparty na bestsellerowej powieści film, budzi wiele emocji i opowiada poruszający i trudny temat. Obraz dopełniają wspaniałe zdjęcia i niesamowita muzyka, co sprawia, że film na długo pozostaje w pamięci. Jest to film o wartościach, które w otaczającym nas świecie zeszły na dalszy plan, o wartościach, bez których nie bylibyśmy ludźmi, o wartościach, które muszą przetrwać. Film otwiera oczy na świat i pozwala spojrzeć na wszystko z innej perspektywy. W kinach pewnie juz go nie grają, ale warto się pokusić i obejrzeć ten film. Jeśli nadal bedzie za mną chodził pewnie poszukam okazji żeby zobaczyć go po raz drugi.
Ponieważ to już trzeci filmowy wpis z kolei, kolejne trzy będą ślubno – fotograficzne. W ostatnim czasie kończę wiele zleceń, więc zaprezentuję w nich gotowe produkty, które powstają po wykonaniu reportażu ślubnego i pleneru.

Przerwane objęcia.

środa, Listopad 18th, 2009

72781622Film oglądałem już jakiś czas temu, jednak szkic tego wpisu zapodział się na jakiś czas i dopiero dziś go publikuje przy okazji filmowej środy. Ostatnio oglądamy dość dużo filmów, jednak niewiele z nich pozostaje na dłużej w pamięci. Jest jednak film, który pamiętam pomimo, że od seansu minęło już półtora roku. Pierwszy dzień świąt Wielkanocnych, godzina przedpołudniowa i oprócz nas tylko dwie osoby w dużej sali kinowej. Tytuł zdradzę w następnym wpisie kinotekowym i nie będzie to w następną środę. A teraz juz publikacja zapomnianego wpisu …
Możliwe, że ostatnie dzieło hiszpańskiego reżysera nie rozczarowało jego fanów. Ja spodziewałem się jednak czegoś więcej, mając w pamięci “Volver” z przed 3 lat.  Pedro Almodovar po raz kolejny opowiada nam tragiczna historię, kobiety, nie byle jakiej kobiety. Gdyby jednak  nie odtwórczyni głównej roli film można by uznać za przeciętny. Wszystko w tym filmie jest w stylu Almodovara, klimat, historia, kadry, …  Pomimo tego po obejrzeniu filmu czułem niedosyt.  Zachwyciły mnie jednak przepiękne krajobrazy i wspaniała muzyka, dlatego czasu, który poświęciłem na ten film nie uważam za stracony. Za każde spełnione życzenie trzeba jednak zapłacić, a czasem cena jest bardzo wysoka. Czy warto? Każdy musi sobie sam odpowiedzieć.

2012 – koniec, a może poczatek? {uwaga, pączek}

piątek, Listopad 13th, 2009

72878452Wystarczy spojrzeć na dotychczasowy dorobek filmowy Rolanda Emmericha żeby wiedzieć czego spodziewać się po filmie. Nie szedłem zatem do kina żeby zobaczyć zawiła fabułę, rozterki moralne bohaterów czy problemy egzystencjalne, tylko dla efektów specjalnych i relaksu. I relaks był, choć w pierwszej części filmu nawet dobrze budowane było napięcie to czar prysł wraz z pierwszymi fajerwerkami. Kiedy bohaterowie w ostatniej chwili unikali unicestwienia w nadchodzącej ze wszystkich stron fali zniszczenia na twarzy pojawiał się uśmiech. I nie znikał przez cały film, ponieważ przytrafiało im się to co chwilę. Choć niektórzy ginęli w banalnych okolicznościach, to jednak ci co mieli ocaleć, ocaleli. Pomimo wielu niedoróbek i absurdów, które można zaobserwować w filmie, te kilka godzin w kinie minęło bardzo szybko i tak samo szybko zapomnę o tym filmie. Jeśli ktoś jeszcze nie oglądał “2012″ i mimo wszystko wybiera się do kina, to nie zapomnijcie pieluchomajtek, na pewno się przydadzą.

Podróże filmowe – Granice miłości.

poniedziałek, Listopad 2nd, 2009

72918672Dziś będzie mieszanka kina meksykańskiego i południowoamerykańskiego. Ostatnia wizyta w stolicy przywołała moje wspomnienia kinowe. Nocne maratony w Kinotece oraz film Tommy Lee Jones’a “Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady”, który miałem okazję zobaczyć w Cinema City w Promenadzie. I to właśnie ostatnie zakupy dla kociaków w Promenadzie spowodowały tą lawinę wspomnień filmowych. Przyczynił się do tego także, ostatni film Guillermo Arriagi, który przywołał jego poprzednie dzieła stworzone wspólnie z Alejandro Gonzalez Inarritu “Amores Perros”, “21 gramów”, “Babel”. A do tego “Elitarni”  i “Miasto Boga” opowiadające o życiu w Brazylii.  Może to właśnie dzięki tym filmom zakochałem się w Meksyku, Brazylii i Argentynie? A może to za sprawą zamiłowania do psychologii? W końcu filmy te poruszają ,w sposób bardzo szczególny, problemy ludzkiej egzystencji. Guillermo Arriaga tworzy filmy wyjątkowe, zawiłe emocjonalnie pajęczyny, uplecione z pozoru niepowiązanych ludzkich losów i decyzji. O filmach tych można by wiele napisać, ale najlepiej jest je obejrzeć i poczuć. Lubię filmy, w które trzeba się zaangażować, gdzie każda scena jest ważna i może być kluczowa dla zrozumienia filmu. Poza ciekawą fabułą filmy te dostarczają kolejnych wrażeń estetycznych poprzez niesamowite obrazy i wspaniała muzykę. Ciężko było by mi żyć bez kina i bez fotografii, bez ludzkich emocji i wzruszeń.

 

All Images Copyright 4moments | Blog Theme Created by LJP & SLR Lounge